wtorek, 27 grudnia 2016

N°15

Czapka wręczona, podobała się to mogę zdjęcia pokazać na blogu.
Wiem, że to żadna rewelacja, ale jakieś trzy tygodnie temu pierwszy raz w życiu trzymałam druty w ręku, a więc i tak jestem z siebie dumna.



Mam ambitny plan uczyć się dalej, tylko nie bardzo wiem jak się do tego zabrać, opisy które do tej pory widziałam to jak tajemne zaklęcia, nic a nic nie rozumię.

środa, 14 grudnia 2016

N°14

Środa a więc wpis WDiC.
U mnie robótkowe szaleństwo;) postanowiłam nauczyć się robótek na drutach. Nie mam pojęcia co z tego wyjdzie, ale bardzo, bardzo, bardzo nabrałam ochoty na naukę. Trochę oglądałam filmiki w internecie, trochę poczytałam i tak powoli zaczynam. Dziś kupiłam włóczkę i druty i zaczynam czapkę dla siostry. Już wiem że robię dość ścisło bo miało być 10 oczek na 10 cm a ja mam 8 oczek.


Obecnie czytam "W syberyjskich lasach" Sylvaina Tessona. Chata pośrodku tajgi nad Bajkałem stała się na ponad pół roku domem autora, francuskiego pisarza, dziennikarza, podróżnika. Książka odrywa nas na chwilę od zgiełku i pośpiechu współczesnego życia. Bardzo ciekawa lektura, zachęca do refleksji.

czwartek, 8 grudnia 2016

N°13

Na blogu zapadła chwilowa cisza, ostatnie tygodnie pędziły jak szalone.
Ukończyłam serwetkę o której pisałam w poprzednim poście i zrobiłam jeszcze jedno maleństwo.
Mam ochotę spróbować coś dla mnie nowego w szydełkowaniu, obecnie robię chustę, a w planach jest jeszcze czapka.



Na spotkanie autorskie niestety nie dotarłam, choć miałam nadzieję do ostatniej chwili, że się uda. Trudno czasami można sobie planować a życie idzie swoim torem. Za to książka bardzo dobrze napisana,  a postać Simony Kossak ciekawa i warta poznania.
Obecnie czytam drugą część "Alicji w krainie czasów" Ałbeny Grabowskiej.

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.

środa, 16 listopada 2016

N°12

Dziś środa, a więc jest mobilizacja żeby zamieścić wpis i zgłosić go do zabawy u Maknety. Ostatnio cierpię na brak czasu i jeszcze tak będzie przez kilka dni, ale staram się choć pół godzinki rano lub wieczorem mieć dla siebie.
Serwetka o której pisałam w poprzednim poście nadal powstaje, ale już tylko trochę ponad dwa rzędy do końca zostały.
Czytelniczo książka Anny Kamińskiej "Simona- opowieść o niezwykłym życiu Simony Kossak", dopiero 80 stron za mną, ale zapowiada się ciekawa lektura. Za tydzień w bibliotece jest spotkanie z autorką, na które się wybieram, a więc chcę szybko przeczytać.


Jak widać na zdjęciu moje poczynania robótkowe mąż uprzyjemnia muzyką, bo ćwiczy do koncertu. Momentami głowa mi pęka, no ale wiedziałam co czynię wychodząc za muzyka. Co prawda wtedy jeszcze nie było mowy o akordeonie, a to bardzo głośny instrument, ale już nic nie mówię bo ostatnio coś o trąbce zaczął wspominać:-D 

środa, 2 listopada 2016

N°11

Dziś środa, a więc wpis o czytaniu i dzierganiu u Maknety.

Z serwetki którą pokazywałam w poprzednim wpisie zrobiłam pierwszy łapacz snów. Ten jest dla mojego siostrzeńca, ale mam w planach też dla siebie, bo bardzo mi się podobają jako ozdoba.
Obecnie dziergam kolejną serwetkę, pierwszy raz kupiłam kordonek Muza 10 i muszę przyznać, że bardzo fajnie mi się nim pracuje.



Czytelniczo nie mam nic nowego do pokazania, w tym tygodniu zabrakło czasu na rozpoczęcie nowej lektury, tylko trochę nadrobiłam zaległości prasowe.

Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze:)

środa, 26 października 2016

N°10

Bardzo dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Kolor kiedyś zupełnie nie mój, a teraz mam kuchnię z różowymi dodatkami. Pomysł narodził się pod wpływem impulsu, ale muszę przyznać że bardzo dobrze czuję się w takim wnętrzu. Reszta mieszkania jest raczej stonowana, ale kuchnia się wyróżnia ;)
Padło też pytanie czy obrazek na zdjęciu to moje dzieło. Niestety nie, jestem raczej plastycznym beztalęciem, ale lubię piękne obrazy. Widoczny na zdjęciu obrazek to reprodukcja obrazu, pochodzi z Wydawnictwa "AMUN" Związku Artystów Malujących Ustami i Nogami, pewnie Ich pracę będą często na blogu, bo je uwielbiam i mam całkiem pokaźną kolekcję.
Naromiast na dzisiejszych zdjęciach pocztówka, która właśnie przyleciała do mnie z Rosji, bo od jakiegoś czasu bawię się w postcrossing

Szydełkowo kolejna serwetka, już tylko dwa rzędy zostały do zrobienia.




Czytelniczo "Miłgość w kolorze sepii" Katarzyny Sarnowskiej, bardzo dobrze się czyta, lubię takie dawne klimaty.


Jest rok 1928. Jan Stachurski to młody porucznik Wojska Polskiego, który mieszka i służy we Włocławku, Leokadia Bądkowska to piękna dziewczyna z podwłocławskiej wsi. Ich losy niespodziewanie się splatają i od tej chwili nie mogą o sobie zapomnieć. Na drodze do ich szczęścia stają jednak nie tylko surowe zasady rządzące przedwojenną armią, ale również rodzina Leokadii. Miłość w kolorze sepii to, osadzona w realiach przedwojennej Polski, opowieść o poszukiwaniu wolności i prawa do wyboru własnej drogi.
Czy młody porucznik wytrwa w swojej miłości?
Jakie przeszkody będzie musiała pokonać Leokadia, by być szczęśliwą z Janem?


Mamy środę, a więc post zgłaszam do zabawy u Maknety
Słuchacie programu "Moje książki" w radiowej jedynce? Jeżeli nie to zachęcam, dziś po 21. 

środa, 19 października 2016

N°9

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, miło mi że już tu zaglądacie i chcecie zostawić kilka słów.
Dziś środa a więc wspólne czytanie i dzierganie.
Różowa serwetka do kuchni już ukończona.




Ostatnia wyprawa do biblioteki obfitowała w kilka ciekawych pozycji, które miałam na liście "chcę przeczytać", dlatego teraz mniej czasu poświęcam na szydełko, a więcej na czytanie.
Jestem już po lekturze "Primabaleriny" Doroty Gąsiorowskiej, to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale raczej nie ostatnie. Czytało się rewelacyjnie, a teraz pozostało marzyć o wycieczce do Lwowa.


Każdy nowy dzień daje szansę na zmiany.
Kiedy Nina stanęła przed bramą starej lwowskiej kamienicy, nie przypuszczała, że kryje się za nią tajemnica. Historia słynnej primabaleriny prowadzi ją śladem rodzinnych sekretów, a kresowy Lwów staje się coraz bliższy sercu. Okazuje się, że Nina może tu odnaleźć klucze do własnej przeszłości.
Ale przyszłość też nigdy nie jest taka, jak się spodziewamy. 
Kiedy Nina przypadkowo spotkała Michaiła, oboje poczuli, że łączy ich coś szczególnego. Czy w powodzi emocji rozpozna to jedno jedyne prawdziwe uczucie? Czy zdoła zawalczyć o szczęście, które czasem bywa kruche jak porcelanowa figurka baletnicy?

czwartek, 6 października 2016

N°8

W środy wieczorem, zawsze brak mi czasu :( Dlatego i ten wpis zgłaszam u Maknety z lekkim opóźnieniem.
Kapcioszki Dawidka już gotowe, są lekko za duże, ale to nawet dobrze będzie miał je na dłużej😉



Czytelniczo tylko jedna książka, jakoś do setnej strony opornie mi się czytało, ale teraz już mnie wciągnęła.


Beata, porzucona przez męża, zostaje sama z synami – bez pracy i środków do życia. Ta sytuacja zmusza ją do powrotu do rodzinnego domu w Zwierzyńcu. 
Zwierzyniec był przed laty piękną polską wsią. Teraz znikają drzewa, sady, kwiaty, ogrody zmieniają się w plantację kukurydzy. Beata buntuje się, pragnie zachować choć cząstkę minionego świata. Dostaje pracę u syna zarządcy dawnego dworu, właściciela Starego Parku, i razem z nim przywraca świetność temu miejscu. Pewnego dnia na strychu znajduje pakiet pożółkłych listów. Dzięki nim poznaje dramatyczną historię życia swojej babki, która nieszczęśliwie wydana za mąż, trwała wiernie u boku niekochanego mężczyzny - jej wsparciem przez całe życie był wymiana listów z tajemniczym Stachem. Beata poznaje wstrząsające rodzinne wydarzenia i stopniowo z zagubionej kobiety przeistacza się w świadomą swej siły Beatę ze Zwierzyńca.

piątek, 30 września 2016

N°7

Wrzesień już za nami, był piękny i może dlatego tak szybko minął.
Serwetka na ukończeniu, ale zdjęcie zrobię już po usztywnieniu. Właśnie szukam w internecie porad co i jak.
Osobiście mam już plan na długie jesienne wieczory. W pasmanteri wypatrzyłam milusią włóczkę i się zakochałam. Tydzień zastanawiałam się czy jest sens kupować, ale jednak uległam. Zrobiłam jeden cieplutki bucik dla mojego małego siostrzeńca, właśnie pracuję nad drugim, a w dalszych planach mam zamiar zrobić pled dla siebie.



Czytelniczo- zapisałam się na kilka Book Tour, ale jeszcze żadna książka do mnie nie dotarła. 
Przeczytałam pierwszy tom nowej trylogi Ałbeny Grabowskiej "Alicja w krainie czasów" i dość fajną powieść "Herbaciarnia Madeline" Darien Gee.
Co prawda już piątek, ale w zabieganiu dopiero dziś mam czas na wpis w ramach zabawy u Maknety.



Julia Evarts i jej pięcioletnia córka Gracie znajdują na ganku zaskakujący prezent: kawałki chleba przyjaźni amiszów i liścik: „Mam nadzieję, że będzie smakowało”. Do prezentu dołączone są przepis na chleb oraz zachęta, by podzielić się nim z przyjaciółmi. Po namowach córki Julia wręcza torebki chlebowego zakwasu Hannah de Brisay, wiolonczelistce, której kariera i małżeństwo gwałtownie się skończyły, i Madeline Davis, która niedawno otworzyła w Avalon salon herbaciany. Właśnie w salonie herbacianym Madeline między kobietami rodzi się przyjaźń, która na zawsze zmieni ich życie...




W 1880 roku w podwarszawskim dworku ma przyjść na świat Alicja, owoc płomiennego romansu hrabiego Jana Księgopolskiego ze służącą Natalią. Tymczasem hrabia oczekuje narodzin prawowitego dziedzica. Zdesperowana służąca postanawia zrobić wszystko, żeby arystokrata uznał ich wspólne dziecko, a ją samą pokochał. By to osiągnąć,   się do czarów. Nie wszystko jednak przebiega pomyśli Natalii. Syn z prawego łoża umiera, a hrabia zabiera do dworu tylko malutką Alicję, która będzie wychowywała się w dostatku, ale bez miłości ojca i przybranej matki.
Odprawione niegdyś czary pozwolą Alicji żyć tak, jak nie żył dotąd żaden człowiek...

czwartek, 8 września 2016

N°6

Dziś już czwartek, ale zamieszczę jeszcze wpis w ramach WDiC u Maknety.
Od teściowej mojej siostry dostałam wzór na prostą serwetkę i albo ona wcale prosta nie jest, albo ja jednak do szydełka oporna jestem. Miałam już 5 rzędów, ale z pomyłką w 2, a więc zaczynam jeszcze raz.
Za to mogę wstawić zdjęcie cudownej koronki z Koniakowa- 5 m średnicy. Bardzo się cieszę, że miałam możliwość oglądać to dzieło na własne oczy.




Czytelniczo całkiem dobrze, bo jednak wyprawa w góry pociągiem to sporo czasu na czytanie;)
Przeczytane "Jak powietrze" Agata Czykierda-Grabowska, moim zdaniem bardzo dobra lektura. Prawie przeczytany pierwszy tom, a ma być trylogia "Alicja w krainie czasów" Ałbena Grabowska. Już czekam na ciąg dalszy.


piątek, 2 września 2016

N°5

Wreszcie zrobiłam 6 podkładek pod kubki. Trochę to trwało i może nie są idealne, ale jestem z siebie dumna.


środa, 10 sierpnia 2016

N°4

Przeglądając blogi trafiłam na informację o akcji "Wspólne dziergamie i czytanie" u Maknety, a ponieważ idea tego projektu jest mi bardzo bliska postanowiłam się przyłączyć.
Kolekcja moich podkładek pod kubek liczy już ;) 3 szt.


Natomiast czytelniczo zaczynam "Królowa- nieznana historia Elżbiety Bowes Lyon".



Opowieść o najsilniejszej monarchini od czasów Kleopatry.
Fascynująca, ambitna, adorowana przez mężczyzn, skłonna do intryg. 
Elżbieta, praprababka dziecka księżnej Kate i księcia Williama była niezwykłą postacią. Plotki o tym, że urodziła ją kucharka, nie przeszkodziły Elżbiecie zostać wybranką króla Anglii, Jerzego VI. Po śmierci męża, wbrew tradycji nakazującej wdowie po monarsze usunięcie się w cień, wywalczyła sobie nienaruszalną pozycję na scenie politycznej.
Skomplikowane relacje łączyły ją z księżną Dianą, którą wspierała na jej drodze do małżeństwa z księciem Karolem, ale po ich rozwodzie ostro potępiła.
Autorka, Lady Campbell, dzięki w swojej wiedzy historycznej, a także bliskim kontaktom z osobami, które świetnie poznały tajemnicy królewskiej rodziny (przyjaźniła się z Lady Dianą), opowiada o najniezwyklejszej kobiecie z dynastii Windsorów.

niedziela, 24 lipca 2016

N°2

Do wyjazdu na urlop zostało jeszcze trochę czasu, dlatego postanowiłam powspominać krótki wiosenny wypad.
We Wrocławiu byliśmy rok temu, ale zabrakło czasu na Ogród Botaniczny, dlatego w tym roku postanowiliśmy to nadrobić. Był to spontaniczny wyjazd, trafiliśmy akurat na czas pięknego rozkwitu bzów, zapach obłędny. Spędziliśmy tam prawie cały dzień, a i tak nie chciało się opuszczać tej oazy ciszy i spokoju.

Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego, nazywany oazą piękna i spokoju w sercu wielkiego miasta, to "żywe muzeum", a zarazem ośrodek naukowy i dydaktyczny oraz ulubione miejsce wypoczynku wrocławian. Położony jest po północnej stronie katedry Św. Jana Chrzciciela i kościoła Św.Krzyża, częściowo w obrębie historycznego Ostrowa Tumskiego, w odległości ok. 2 km od Rynku. Jest drugim (po ogrodzie krakowskim) najstarszym tego typu ogrodem w Polsce, wpisanym na listę zabytków woj. dolnośląskiego i mieszczącym się w granicach podlegającego szczególnej ochronie historycznego centrum Wrocławia. źródło













piątek, 22 lipca 2016

N°1

Witajcie! Natchniona waszymi blogami postanowiłam założyć własny, dla dokumentowania przeczytanych książek, śledzenia postępów w nauce szydełkowania oraz upamiętniania podróży.